Storczyki dr. Jerzego A. Kopiasa (1948 – 2015)
Członka Oddziału Łódzkiego PTMS

Poznałem Jurka około 30 lat temu w pierwszej połowie lat 80-tych ubiegłego stulecia przy okazji pierwszych importów storczyków z Azji Południowo – Wschodniej. O rzadkie gatunki botaniczne w tych latach było bardzo trudno. Dlatego tylko nieliczni jeszcze wtedy pasjonaci storczyków umawiali się na grupowe importy głównie z Tajlandii.” – wspomina wieloletni przyjaciel dr Jerzego A. Kopiasa i też pasjonat storczyków z kilkudziesięcioletnim stażem –  Zbigniew Banasiak.

Pasja Jerzego do storczyków zrodziła się jednak znacznie wcześniej. Od wczesnej młodości interesował się On przyrodą i zajmował akwarystyką. Był miłośnikiem kaktusów oraz innych roślin, aż w końcu zafascynował się storczykami. Na początku uwagę Jego zwróciły storczyki z rodzaju Oncidium. Fascynacja nimi trwała jednak dość krótko, gdyż szybko zorientował się, że w swoim ciepłym mieszkaniu nie jest w stanie zapewnić im choćby odpowiedniej wilgotności. Dlatego też m.in. skupił się na storczykach z rodzaju Phalaenopsis. Tę grupę roślin mógł z powodzeniem uprawiać w swoim mieszkaniu.

Phalaenopsis zebrina

Phalaenopsis gigantea

W ostatnich latach swojego życia rozszerzył swoje zainteresowania o storczyki z rodzaju Vanda i pokrewne, które również z sukcesem uprawiał w mieszkaniu. Specjalizował się więc w storczykach z podplemienia Aeridinae.

Vanda lamellata

Vanda lamellata

Kolekcja storczyków Jerzego liczyła w różnych okresach Jego życia od 200 do 400 roślin. Uprawiał je w swoim ciepłym mieszkaniu w bloku, na parapetach i specjalnie przystosowanym do tego celu oświetlonym regale. W zasadzie był też hodowcą storczyków, ponieważ zajmował się ich zapylaniem i krzyżował je ze sobą. Początkowo były to markowe i oznaczone hybrydy charakteryzujące się dobrymi cechami, często odznaczane medalami na zagranicznych renomowanych wystawach storczyków. Później w ramach rodzaju krzyżował Phalaenopsis botaniczne w wyniku czego powstawały hybrydy pierwszorzędowe. Na końcu skupił się już tylko na krzyżowaniu Phalaenopsis w ramach jednego gatunku.

Zapylał i krzyżował gatunki o najbardziej pożądanych cechach według swojej klasyfikacji, odznaczające się np. wyjątkowymi kwiatami o walorach ponad przeciętnych, itp. Materiał pozyskiwał z roślin sprowadzanych z Azji. Wykorzystywał do tego celu również rośliny z kolekcji znajomych i przyjaciół, jak  np. z kolekcji Zbigniewa Banasiaka, Stanisława Felczerka czy Roberta Błaszczyka. Między innymi były to: Phalaenopsis amabilis, P. lindenii, P. pulcherrima, P. wilsonii, P. honghenensis, P. hieroglyphica i wiele innych. Uzyskał w ten sposób wiele cennych i wartościowych klonów wielu gatunków. Pozyskane nasiona były wysiewane na specjalnych pożywkach w laboratoriach in-vitro. Następnie siewki ze szkła przenoszone były do kuwet z podłożem o drobnej granulacji. Najczęściej kuwety ze storczykami umieszczał Jerzy w doświetlanym regale, ale często też po prostu na parapecie. Następnie podrośnięte sadzonki wysadzane były do doniczek.

Ulubionymi storczykami Jurka stały się z pewnością storczyki z grupy „leaffles”, czyli sekcji Aphyllae, które od wielu lat wiodły prym w jego kolekcji. Były to m.in. takie gatunki jak Phalaenopsis wilsonii, P. hainanensis, P. honghenensis czy P. braceana.

Phalaenopsis honghenensis

Phalaenopsis honghenensis

Phalaenopsis wilsonii

Próbował badać je też pod kątem genetycznym – czy są różne, czy też różnice w budowie kwiatu wynikają tylko z tego, że występują na różnych siedliskach w różnych częściach kontynentu. W ostatnich latach zainteresowania jego skoncentrowały się na  „vandach” kontynentalnych, czyli takich, u których w warunkach naturalnych nie występują znaczne różnice klimatyczne. Rośliny pochodziły głównie z północnej Tajlandii, Birmy, Laosu czy Indii. W dużym stopniu przyczyniły się do tego wyjazdy na wystawy storczyków do Drezna, gdzie w szerokiej ofercie firm azjatyckich było w czym wybierać jeśli chodzi o botaniczne storczyki z rodzaju Vanda i pokrewne tego rodzaju.

W uprawie i hodowli storczyków dużą uwagę przywiązywał do ich podlewania. Rośliny wstawiał partiami po kilka – kilkanaście do wanny i robił im około 15 minutowy prysznic. Następnie wodą z filtra odwróconej osmozy wypłukiwał wapń i sole mineralne, aby nie osadzały się na liściach i wolumenie korzeni. Częstotliwość podlewania zależała od pory roku i zapotrzebowania na wodę poszczególnych gatunków. Jerzy często powtarzał: „Moje storczyki nie są dla mnie tylko ja jestem dla nich”.

Miał też wiele takich gatunków, które wymagały codziennego podlewania przez większą część roku. Między innymi właśnie wspomniane już storczyki z grupy „leaffles”. To właśnie dzięki obserwacji i doświadczeniach prowadzonych na tej grupie storczyków udowodnił, że można je w bardzo prosty sposób prowadzić w domu i systematycznie doprowadzać do kwitnienia. W naturze przechodzą one okres spoczynku, czyli wraz z nadejściem pory suchej doświadczają również znacznego spadku temperatury. Z doświadczeń Jerzego wynika, że aby zainicjować kwitnienie w warunkach domowych wystarczy zastosować tylko jeden „stresor”, czyli zaprzestanie podlewania w okresie zimowym. Nie jest natomiast konieczne obniżenie temperatury, co w mieszkaniu jest przecież bardzo trudne. Nie potrzebują one podwyższonej wilgotności. W obrębie rodzaju Phalaenopsis, to właśnie one najlepiej radzą sobie w warunkach centralnie ogrzewanego mieszkania – wystarczy że w okresie od wiosny do jesieni będą codziennie podlewane . Jerzy często powtarzał też, że: „najlepszym podłożem dla storczyków jest brak podłoża”. Ale w tym przypadku należałoby podkreślić, że dla tej grupy storczyków jedynym „właściwym podłożem” jest właśnie brak podłoża. Są więc klasycznym przykładem tego, że należy uprawiać je tylko i wyłącznie epifitycznie.

Widok na okno w kuchni

Gastrochilus acutifolius

Vanda coerulea

Vanda denisoniana

Vanda denisoniana

Vanda sanderiana

Vanda sanderiana

Jerzy udzielał się w naszych krajowych stowarzyszeniach. Pod koniec lat 80-tych ubiegłego stulecia wraz z m.in. prof. dr hab. Krystyną Kukułczanką, Piotrem Kaczmarskim i Wojciechem Dziomdziorą był członkiem założycielem Polskiego Towarzystwa Miłośników Orchidei. Towarzystwo to przeobraziło się z działającej już w latach 70-tych Specjalistycznej Sekcji Storczykarzy przy SITO w Łodzi. Od 2008 roku był z kolei członkiem Polskiego Towarzystwa Miłośników Storczyków, a od 2013 roku jego Wiceprezesem. Prelekcje, które wygłaszał w różnych miastach podczas zebrań PTMS cieszyły się zawsze ogromnym zainteresowaniem i wysoką frekwencją. Wiedza, doświadczenie oraz szereg niezwykle cennych informacji na temat uprawy storczyków, które z nich wypływały na pewno nie zostaną nigdy zapomniane. Do niektórych prezentacji, które pozostały nam po Jerzym będzie można zawsze wrócić do biuletynu „Świat Storczyków” i na stronę PTMS. 

Miał plany i marzenia, których niestety nie zdążył zrealizować. W oparciu o nabyte wieloletnie doświadczenie i wiedzę chciał wydać książkę i album, a nawet myślał o stworzeniu kolejnej monografii rodzaju Phalaenopsis.

 

Opracowali:

Marcin Kaczmarski
Zbigniew Banasiak